NA RANDKĘ Z MĘŻEM?!

89Od czego by tu zacząć Kochani?

Ciągle tylko praca dom praca dom praca dom itd. Codzienność! W sumie ona nie jest taka zła. Praca, która daje satysfakcję, wspaniały mąż i przezabawna trzylatka to są powody do radości. Czyż nie? Owszem. Ale zawsze jest jakieś ale… . Przychodzi taki czas kiedy w pracy Ci nie idzie, mąż ma ciągle pretensje, znowu trzeba robić obiad i posprzątać bo już taki syf w chałupie, że nawet psu przyczepiają się okruchy z podłogi do łap. Ciągle tylko słyszysz mamo piciu, mamo włącz mi bajkę, mamo jeść itd. Niekończąca się opowieść. Pojawia się kryzys i masz wszystkiego dość.

Żeby nie popaść w dołek trzeba na chwile się zatrzymać w tym pędzie codziennego życia. Trzeba wtedy wygospodarować chwilę wolnego czasu. Chwilę, która pozwoli nam się zrelaksować. Zrozumiałam, że jeśli czegoś bardzo chcemy to wszystko można zorganizować i dopiąć w krótkim czasie. Postanowiłam udać się na randkę z mężem. Taką z kolacją i śniadaniem, do tego błogi relax w otoczeniu basenu i jacuzzi. To było to czego potrzebowaliśmy, każdy może wybrać jaką chce formę wypoczynku. Ważne aby pobyć z dala od domowych obowiązków. Być po prostu tylko we dwoje.

20161030_09060421

20161029_125242

Na wspólne chwile tylko we dwoje wybraliśmy Rzeszów. Dlaczego Rzeszów? Po pierwsze to jedno z większych miast, w stosunkowo niedużej odległości od naszego miejsca zamieszkania. Po drugie ogromnie spodobał mi się hotel, w którym mieliśmy zamieszkać. Piękne patio i bardzo przytulne pokoje na wysokim poziomie nawet w ofercie standard. Gorąco Wam polecam Grand Hotel Boutique. Dzień rozpoczynaliśmy od pobytu w strefie spa. Następnie spacer po urokliwej starówce. Nie za długi bo było bardzo wietrznie i zimno. No i powrót do hotelu, który znajdował się w samym centrum Rzeszowa. W tej sytuacji samochód poszedł w odstawkę. Niestety parking hotelowy to rozbój w biały dzień (35 zł za dobę to lekka przesada). Udało nam się jednak zaparkować na bezpłatnym parkingu blisko hotelu. Tak minął na miło dzień.

20161029_14172321

20161029_15525121

Wieczorem wystroiłam się w czerwoną sukienkę, specjalnie zakupioną na ten wyjazd i poszliśmy na kolację. Było bardzo miło. Gadaliśmy, śmialiśmy się, za ręce się nie trzymaliśmy – nie, nie. Aż tak cukierkowo nie było, to nie w naszym stylu. Aczkolwiek czułam się naprawdę wyjątkowo i kobieco tego wieczoru. Trochę jak kopciuszek z tym, że księcia już miałam. 🙂 Na tę jedną noc zapomniałam o troskach dnia codziennego. Cieszyłam się po prostu chwilą… .

Nie mam zwyczaju robienia sobie zdjęć, jednak chyba z podekscytowania zapomniałam uwiecznić siebie w tej czerwonej sukience. Trochę szkoda, bo zwykła szmatka a dodała mi tyle pewności, że czułam się najpiękniejsza. Oczywiście nie obeszło się bez wyrzutów. Powiedziałam do starego: „no i dlaczego mi zdjęcia nie zrobiłeś?  Taka ładna byłam.” Na co On: „no ale nie mówiłaś żebym ci zrobił”. No i taka to z nimi robota. Jak nie powiesz czego chcesz dużymi literami, to w życiu się nie domyśli… .

Reasumując, moim skromnym zdaniem, warto się na chwilę zatrzymać. Czas płynie bardzo szybko. Przełamujmy rutynę dnia codziennego  fajowskimi momentami, które będziemy pamiętać długo i które wywołają uśmiech na naszych twarzach. Mijają lata, a stary do Ciebie mówi: „a pamiętasz jak byliśmy na randce w Rzeszowie? No działo się działo. Tak pięknie wyglądałaś w tej czerwonej sukience, a ja ci kurna zdjęcia nie zrobiłem…”.

Trzeba cieszyć się życiem, za krótko jesteśmy na tej planecie żeby żyć byle jak!

Pozdrawiam

Marta

Published by